Ohayou! ^^ Witam Was na nowym blogu :D Jak się podoba wygląd? Staralam się jak moglam, ale nie wiem jak Wam się podoba :3
Dzisiaj wbijam do Was z nowym rozdziałem. Wprawdzie krótki, ale jest ^^ Nie mam pojęcia kiedy będzie następny... Jak przyjdzie wena czyli, nie wiadomo xD No dobra, nie przedłużam już i zapraszam do czytania :))
Pairing: Uruha [the GazettE] x Takuya [An Cafe]
Ostrzeżenia: Przekleństwa.
*
I znowu się spotykamy w tym obskurnym klubie. Znowu próbujesz sie do mnie przystawić. Znowu ta sama, nudząca wymiana zdań.
-Hej Aniołeczku. Wolny jesteś?
-Nie.
-Oh... No tak.. Mogłem się tego spodziewać po takim kociaku -mówisz i przejeżdżasz palcem po moim delikatnym policzku. Jak zwykle odsuwam sie od Ciebie z grymasem na twarzy.
-Przepraszam... Możesz mnie w końcu zostawić w spokoju? Codziennie pytasz o to samo...
-Tak... Bo mam nadzieję, że kiedys Twoja odpowiedź będzie inna. -mówisz i odchodzisz ze spuszczoną głową.
A mnie.. A mnie coś kuje w sercu. Ale co? Żal? Smutek? Współczucie? Nie jestem do końca pewien.... Wiem natomiast dlaczego za każdym razem Cię oklamuje. Wiesz... Obserwuję Cię od pewnego czasu. Podobasz mi się... Cholernie.... Wiesz, wiele razy wyobrażałem nas sobie razem? Więc dlaczego teraz okłamuję i Ciebie i siebie? Co do cholery ze mną źle? Dlaczego tak postępuję?! Sam nie wiem... Nigdy nie miałem jakiegoś wielkego szczęścia w sferze uczuć. Mój pierwszy facet zostawił mnie dla jakiegos blond pustaka z dużymi, sztucznymi cyckami. Natomiast drugi wykorzystał mnie i zostawił. Tak o, po prostu... Stwierdził, że łatwo mnie omamić. Heh.. I wlaśnie dlatego nie chcę mieszać się w związki. Bo wiem, że prędzej czy później znudze Ci się i znowu będę musiał to wszystko przeżywać....
Kolejny dzień. Kolejny raz widzimy się w tym samym klubie. Znowu to samo pytanie, lecz odpowiedź inna. Zdziwiłem tym nie tylko Ciebie. Siebie również...
-Czyli mówisz, że jesteś sam?- mruczysz mi do uszka, a mnie przechodzi przyjemny dreszcz
-T..Tak.. -szepce niepewnie. Wiem, że teraz zabierzesz mnie do siebie, powiesz parę słodkich słówek, co by zdobyć moje zaufanie, przerżniesz i zostawisz... Takie moje szczęście...
I fakt. Poszliśmy do Ciebie, podchmieliłeś mnie, chwilę pobajerowałeś i przeleciałeś. Jednak... Zszokowało mnie to, co szepnąłeś mi do ucha, chwilę po odbytym stosunku.
-Kocham Cię malutki...
-C... Co? Czy.. Możesz powtórzyć? -zapytałem się cichutko.
-Kocham Cię. Od naszego pierwszego spotkania, Od kiedy zobaczyłem Cię pierwszy raz w tym klubie, totalnie zalanego i zapłakanego... Wiedziałem, że nie chcę żeby ktoś Cię już skrzywdził. Chciałem być dla Ciebie jakąś podporą... Chciałem Ci pomóc, opiekować się tylko Tobą. Mieć tylko Ciebie... Dlatego codziennie pytałem się o to. Nie zależało mi na odpowiedzi... Chciałem tylko usłyszeć Twój piękny głos. Nawet nie myślałem, że .. no... będziemy tu razem leżeć i rozmawiać. Nie myślałem... Myślałem, że jesteś zajęty... -powiedziałeś, a ja z moim oczu mimowolnie poleciały słone kropelki. -Hej... Nie płacz...
-Nie... Nie.. Bo.. Bo to tak.. Ze szczęścia. -szepnąłem i wtuliłem się w Twoje delikatnie umięśnione ciało. Było mi tak dobrze... -Wiesz... Też Cię kocham... Też prawie od początku... Nie pamiętam Cię z pierwszego dnia , bo... Gdy pierwszy raz tam przyszedłem miałem jeden cel: Najebać się tak jak nigdy i zapomnieć...
-Ale.. Co zapomnieć? -szepnąłeś, a mi przypomniała się ta scena ...
*Flashback*
-Co Ty kurwa robisz?! -krzyczałem i próbowałem uwolnić się z kajdanek, którymi przypiąłeś mnie do łóżka
-Jak to coo? Zabawiam się moją nową zabaweczką... -mruknąłeś i polizałeś mój policzek.
Pierwszy raz, odkąd Cię spotkalem... Poczułem do Ciebie taką nienawiść, jaką nikogo nie darzyłem.
-Zostaw mnie! -krzyczałem, wierciłem się... Jednak to na wiele się nie zdawało... Za każdy krzyk bądź próbę wyrwania się dostawałem najczęściej po pysku.
-Więc, zabaweczka nie była grzeczna... Będzie kara .. -wysyczałeś mi po chwili do ucha, i wszedłes we mnie z całej siły.
Zawyłem z bólu. Z oczu poleciały łzy, a z pośladków krew. Czułem ją dokładnie... Krzyczałem, błagałem, żebys skończył. To było nie do zniesienia! Owszem, wyszedłeś ze mnie... Ale tylko na chwilkę.. Po to żeby wbić się znowu w mój już i tak nieźle uszkodzony odbyt. Znowu zawyłem jak zarzynane zwierzątko. Ciebie to chyba jednak podniecało, bo na Twojej twarzy widniał obłąkany, wręcz psychopatyczny uśmiech.
Doszedłeś po 15 minutach szybkiego poruszania się. Krzyknąłeś z rozkoszy i wyszedłeś ze mnie. Spojrzałeś się na mnie i zasmiałeś się. Tak kpiąco jak jeszcze nigdy.
-To ja już się z zabaweczką żegnam... Dobry jesteś.. -na do widzenia strzeliłeś mi jeszcze w policzek i.. tyle Cię widziałem...
Opowiedziałem Ci tą historię, a Ty nie mogłeś wyjśc z szoku...
-Jak... Jak on mógł to zrobić?! -krzyknałeś po chwili
-No.. No mógł... -szepnąłem i schowałem głowę między kolana.
Objąłeś mnie mocno i pocałowałeś w czubek głowy. W tym momencie... Poczułem się taki.. potrzebny. Tak, to chyba dobre słowo. Spojrzałem się na Ciebie opuchniętymi od płaczu oczami i bez ostrzeżenia wpiłem się w Twoje cudowne wargi. Nie musiałem długo czekać na Twój ruch... Położyłeś mnie na plecy, i nie przerywając pocałunku zawisłeś nade mną. Po chwili poczułem Twój język w swoich ustach, przez co zamruczałem. Splotłem nasze narządy smaku w miłosnym tańcu. Zatraciłem się w tym pocałunku totalnie. To było cudowne... Pocałunek z osobą, którą się kocha... Oderwałem się od Ciebie z powodu braku powietrza.
-Kocham Cię.. -szepnąłem i wtuliłem się w Ciebie ufnie
-Też Cię kocham maluszku.. -przytuliłeś mnie mocno
-Wiesz... Tak .. Tak teraz myślę... Że ja nawet nie znam Twojego imienia.. -zaśmiałem się
-O.. Ooo.. Rzeczywiście -pacnąłeś się w czoło i zachichotałeś -Uruha jestem.
-Takuya... Miło mi -uśmiechnąlem się szeroko.
-Mm.. Ładnie..
-Wiem! -zaśmialem się głośno -Twoje też ładne.. Nawet bardzo...
-Dziękuję. -daleś mi buziaczka w policzek.
-Wiesz.. Chodź spać.. Dobrze?
-Dobrze -usmiechnąłeś się.
Położyliśmy się wtuleni. Po chwili już spaliśmy...
Jak się potem okazało, oboje jesteśmy gitarzystami. I to w znanych zespołach! Nie wiem jak to możliwe, że się nie rozpoznaliśmy... Ale.. Jak widać... Miłość nie prosi o nic i niczego nie wymaga. Nawet poznania swoich imion na początku znajomości! :)
*
No i jak tam? :D Mi się z początku wydawało, że będzie to genialne, jednak... Chyba nie D: Nie wiem... Zostawiam Wam ocenę ^^
Jak juz zauważyliście, dodałam muzyczkę. Fajnie? :) Trochę utworów jest, wiec myślę ze każdy znajdzie cos dla siebie ^^
No i nie wiem co jeszcze dodać... Hmm... Mam nadzieję, że komentarze nie sprawią Wam problemu (wiem, że niektórzy mają problem z dodaniem. Jeśli tak to koło "Komentarz jako:" macie taką liste. Kliknijcie i wybierzcie anonim, chyba że macie konto google czy cuś ^^ )
Okej.. Nie przedłużam xD Do następnego! ^^
Trochę mi nie pasuje ten pairing, ale co tam. Kurczę, to było takie fajne w czytaniu, szkoda że tak mało, bo narobiłaś mi ochoty na więcej.
OdpowiedzUsuńZgadzam się z komentarzem powyżej mało napisałaś a
OdpowiedzUsuńfajnie się czytało xD mam nadzieje że w najbliższym czasie
zachce ci się i opublikujesz trochę swojej pracy która ukrywasz gdzieś na kompie :p